Moja misja
Ciepło z granicami > chłód bez granic.
Garsonka jak pancerz, dłonie ułożone nieruchomo, niezdradzające emocji. Głos spokojny i niewzruszony, jakby bez barw. Neutralny niewyróżniający się niczym wygląd – tak wyobrażałam sobie „poważnego terapeutę”.
Dziś wiem, że siła nie rodzi się z zaciskania zębów, tylko z tego, że można być sobą — łagodnie i jasno, z zasadami. Spokój przychodzi z kontaktu, nie z chłodu, a im staranniej gasi się żywą część siebie, tym mniej zostaje powietrza.
Po co tu jestem
- Żeby dawać ramy, w których miękkość nie oznacza bezradności, a granice są formą troski.
- Żeby pokazać, że siła ma wiele twarzy.
- Żeby profesjonalizm znaczył odpowiedzialną obecność, a nie chłód i maski.
- Żeby tworzyć miejsca, gdzie można się wzruszyć, bez wstydu mówić o potrzebach i gdzie „dziwności” traktowane z czułością, nie z dystansem.
Jak to robię
- Łączę CBT z pracą z ciałem i oddechem — proste praktyki do życia między sesjami.
- Zadaję pytania, które porządkują i rozplątują myśli.
- Buduję wspólnotę: prowadzę grupy wsparcia, bo bliskość i granice mogą rosnąć obok siebie. Grupa to stado: każdy ma swoje tempo, a siła rodzi się z bycia obok, nie z rywalizacji.
Tworzę przestrzenie, w których można głęboko odetchnąć. Jestem tu: obecna, kolorowa, z moimi suniami i całą paletą uczuć.
Jeśli czujesz, że to z Tobą rezonuje, chodź!
Dalej możemy iść razem.
